Skutki pandemii

Skutki pandemii

Skutki pandemii

W Indiach pandemia miała wyjątkowo okrutne oblicze. Zmarły  4 mln ludzi, a 230 mln straciło stałe źródło utrzymania i spadło poniżej granicy ubóstwa płacowego. Nie są w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb.

Część z tej liczby – 46 mln –  egzystuje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 8 zł dziennie.

Pandemia najbardziej dotknęła najbiedniejszych. Rzesze ludzi którym łatwo powiedzieć „do widzenia” – robotników, obnośnych sprzedawców, czyścicieli butów, praczy i całych zastępów ludzi obsługujących innych ludzi – straciły pracę. Z dnia na dzień stali się zbędni. Zaciągnęli pożyczki,  których nigdy nie odpracują, a śmiercionośna spirala długów ściągnie w dół – wpędzi w niewolę – kolejne pokolenia.

Osierocone

Za pandemię najwyższą cenę płacą dzieci.

Pandemia pozostawiła po sobie 147 tysięcy osieroconych dzieci (National Commission for Protection of Child Rights, 2022). Większość dzieci straciła jednego rodzica, a mała część oboje rodziców (11 tysięcy).

Niestety, w warunkach indyjskich jeden rodzic, zwłaszcza matka – zmarło bowiem więcej mężczyzn – nie jest w stanie utrzymać kilkorga dzieci. Tradycja każe by za utrzymanie dziecka odpowiedzialni poczuli się wujkowie i ciotki, babki i dziadkowie, bliżsi i dalsi kuzyni. Jeśli tak się stanie, mama z dziećmi da sobie radę. W przypadku, gdy rodzina odmawia pomocy, półsieroty spotyka los sierot.

Przed tymi matkami stoi ogromne wyzwanie, tym bardziej, że kobiety stanowią zaledwie 20% pracujących w Indiach. Te niewykształcone i mieszkające na wsi, zwyczajowo ograniczone do prowadzenia domu, mają minimalne szanse na samodzielne utrzymanie siebie i dzieci.

Nawet w miastach kobiety stanowią tylko ułamek – 12% – wykwalifikowanej siły roboczej. Tak wygląda patriarchat. A dzieci matki biednej, zależnej i bezsilnej są skrajnie bezbronne.

Opuszczone

Skutkiem nędzy są tysiące opuszczonych dzieci. Ich liczba jest nieznana. To dzieci, które uciekły z domu, wyruszyły przed siebie, donikąd; albo nagle dorosłe, pojechały na gapę do dużego miasta w poszukiwaniu pracy. Inne zostały do tej pracy „oddane”.

To wszystko dzieci niezaopiekowane, narażone na całe zło tego świata. Będą usiłowały przetrwać na ulicy. Zostaną tanią siłą roboczą. Może wpadną w ręce gangów, będą zmuszone żebrać lub się prostytuować. Jeszcze inne padną ofiarą handlarzy ludźmi.

Dzieci, których nikt nie chroni, nic dobrego nie czeka.

Wiemy, że w czasie pandemii ulice dużych miast wezbrały od dzieci. W mediach pojawiły się relacje o dzieciach, które patrzyły na śmierć swoich rodziców. Widziały jak rodzice się duszą. A potem same organizowały kremację. Starsze rodzeństwo, by wykarmić młodsze, imało się każdej pracy – w dworcowej jadłodajni, w fabryce bransoletek, gdzie tylko.

Latem 2021 pojawiły się doniesienia o dzieciach błąkających się po ulicach. Nowych, nienawykłych do walki o siebie. To na takie dzieci polują handlarze ludźmi.