Dobry Maharadża

Maharadża Jam Saheb został adopcyjnym ojcem 200 polskich dzieci.

Trzeba ratować dzieci

W sierpniu 1941 powstaje Armia Andersa. Z całej Rosji napływają tysiące wycieńczonych dzieci.

W grudniu 1941 konsulat polski w Bombaju wysyła do Rosji konwój z pomocą humanitarną.

Ciężarówki mają nie wracać do Indii na pusto.

Mają przywieźć dzieci.

Tylko dokąd je zabrać?

Dzieci nie chce przyjąć żaden kraj.

Nikt nie chce zaogniać stosunków z Rosjanami.

W grę wchodzi tylko jedna opcja – umieszczenie dzieci w brytyjskich koloniach.

W październiku 1941 Wielka Brytania prosi wicekróla Indii o przyjęcie 500 polskich dzieci.

Wicekról zgadza się o ile rząd RP weźmie na siebie wszystkie koszty.

Handel dziećmi, dziewczynki Indie polandhause.org
Handel dziećmi, dziewczynki Indie polandhause.org

Maharadża zaprasza do siebie

O pieniądze nie dopytuje się maharadża Jam Saheb, zwany kolokwialnie „Dobrym Maharadżą”.

Dowiaduje się o dramatycznej kondycji dzieci od Ignacego Paderewskiego w czasie posiedzenia Gabinetu Wojennego Imperium Brytyjskiego w Londynie.

Były premier apeluje o pomoc.

Brytyjczycy są wstrzemięźliwi.

Maharadża jest poruszony.

Zaprasza dzieci do swojego księstwa, do Nawanagar.

Rząd brytyjski reaguje irytacją. Maharadża zapewnia, że dzieci będą jego „osobistymi gośćmi”.

I że nie liczy na finansową pomoc brytyjskiego rządu.

Propozycja maharadży zostaje przyjęta gdy okazuje się, że z dziećmi nie ma co zrobić.

Nawet z tymi, które są już w Indiach.

Z Iranu do Indii

W marcu 1942 z irańskiego Meszhedu do Indii wyrusza pierwsza grupa – 173 dzieci.

Wjeżdża do Indii 9 kwietnia 1942 roku.

Dzieci mieszkają w willach wynajętych przez polskiego konsula w Bandrze, dzielnicy Bombaju.

Czekają na ukończenie budowy osiedla w Balachadi, w księstwie Nawanagar.

 Maharadża nie szczędzi wydatków.

Powstaje specjalny fundusz, którego darczyńcami jest indyjska arystokracja.

Ani rząd RP ani rząd Wielkiej Brytanii nie dołożą do Balachadi ani jednej rupii.

Handel dziećmi, dziewczynki Indie polandhause.org
Ranjitsinhji-Ranji-Vibhaji-Maharaja-Jam-Sahib-of-Navanagar-and-friends

Maharadża zaprasza ponownie

W maju 1942 polski ambasador w Rosji apeluje do rządu RP o natychmiastową wywózkę tysięcy dzieci z Rosji, bo to „jedyna możliwość uratowania dzieci, które w przeciwnym razie będą skazane na śmierć”.

Stany Zjednoczone i Kanada odmawiają pomocy.

Brytyjski rząd naciska na wicekróla Indii Brytyjskich.   

W listopadzie 1942 wicekról zgadza się przyjąć 5 tysięcy kobiet i dzieci.

Rząd RP obiecuje ponieść wszystkie koszty.

Mimo tego w Indiach Brytyjskich nie znajduje się dla nich miejsce.

I znów maharadża Jam Saheb zaprasza dzieci do siebie.

Tym razem aż 2 tysiące dzieci.

Kolonialny rząd z tej oferty nie skorzysta.

Polskie osiedle w Balachadi

Maharadża buduje osiedle w Balachadi, blisko swojej letniej rezydencji nad Morzem Arabskim. Stawia 60 porządnych, murowanych, wielofunkcyjnych budynków pod okiem Kiry Banasińskiej, żony polskiego konsula.

W lipcu 1942 do Balachadi przyjeżdża pierwsza grupa, a kolejna we wrześniu. Do końca roku zamieszka tu 600 dzieci w wieku od 2-15 roku życia.  

Maharadża wita je słowami:

osiedle w Balachadi

„Nie jesteście już sierotami. Odtąd jesteście mieszkańcami Nawanagaru, a ja jestem waszym ojcem.”

Handel dziećmi, dziewczynki Indie polandhause.org

Z piekła do raju

Czekało na nich gotowe miasteczko.

Wiesław Stypuła tak opowiada o pierwszych wrażeniach z Balachadi:  „Dzieci przypominające szkielety, które często musiały żebrać, by przeżyć, zawszone, złachmanione, upokorzone i wyczerpane – nagle trafiają do raju na ziemi, (…). Mogą najeść się do syta bananów i ananasów, grać w piłkę, ping-ponga, chodzą do szkoły i czytają polskie książki.”

Jadwiga Truchanowicz, także wychowanka Balachadi, wspomina tak:  „Wtedy poczułam, że urodziłam się po raz drugi.” W wywiadach podkreśla, że gdyby nie pomoc maharadży, zginęłaby w Związku Radzieckim.

A w raju ananasy i porządek

W miasteczku panował harcerski duch i dyscyplina. Komendantem został ksiądz Franciszek Pluta. Dzień zaczynał się od porannej gimnastyki, po której – pod biało-czerwoną flagą – odbywał się apel. Szkoły zorganizowano błyskawicznie i realizowano w nich program przedwojennych szkół. Pilność w nauce była nagradzana wizytą w pałacu maharadży, gdzie uczniowie mogli najeść się do woli wszelkich słodyczy.

Dzieci, w większości sieroty, pamiętały głód. Bały się, że zabraknie im jedzenia i często chowały pod poduszką owoce i chleb. Gdy okazało się, że nie smakuje im ostre, indyjskie jedzenie, maharadża sprowadził z Goa trzech kucharzy by gotowali im po europejsku. 

Dla mojej małej siostrzyczki to był pierwszy raz, kiedy miała poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Maharadża dał jej miejsce, które wreszcie mogła nazwać domem”  – mówi Danuta Urbikas.

Koniec wojny

Po zakończeniu wojny, rząd brytyjski wycofał uznanie dla rządu RP w Londynie.

Zamknięto konsulat polski w Bombaju.

W Balachadi mieszkało jeszcze około 200 sierot i dzieci, które nie wiedziały nic o losie swojej rodziny.

Nowe władze w Polsce domagały się ich powrotu.

Dzieci nie mające w kraju krewnych, czekał sierociniec.

Aby je przed tym uchronić maharadża postanowił je zaadoptować.

Ojciec adopcyjny, maharadża

W lipcu 1945 maharadża formalnie zaadoptował 200 dzieci.

Wraz z nim prawnymi opiekunami zostali też ks. Pluta i adiunkt maharadży, Geoffrey Clarke.

Dzięki temu dzieci mogły zostać dłużej w Indiach.

Dorosnąć i zdecydować o tym, co dalej.

Handel dziećmi, dziewczynki Indie polandhause.org

Słowa maharadży wypowiedziane w 1942 roku-

Nie jesteście już sierotami. Jesteście mieszkańcami mojego królestwa, a ja waszym „bapu”, ojcem

– nabrały dosłowności.

Maharadża został adopcyjnym ojcem 200 polskich dzieci.

Maharadża Jam Saheba i cud szczodrości

Handel dziećmi, dziewczynki Indie polandhause.org

Maharadża zaprosił polskie dzieci do Nawanagaru w momencie,

gdy nie chciało ich przyjąć żadne państwo na świecie.

Był pierwszy

 

Brytyjczycy dopytywali się rządu w Londynie – czy utrzyma dzieci?

Czy oby na pewno pokryje koszty?

Maharadża zaoferował, że pokryje wszystkie wydatki.

Był szczodry

 

Brytyjczykom nie był miły exodus Polaków z ZSSR.

Ani napływ tysięcy chorych, zaniedbanych dzieci.

Nie mogli znaleźć miejsca dla nich w przepastnych Indiach Brytyjskich.

To maharadża zaprosił 500 dzieci, a potem jeszcze 2000 dzieci do siebie.

Był wyjątkowy